Blog Patrycji

Zrękowiny - nie ulepszają nic i ulepszają tak wiele

To momencik, na który z niecierpliwością czeka przypuszczalnie każda zakochana białogłowa – zrękowiny. Wyobrażamy sobie jak to będzie, kiedy on padnie przed nami na kolana i wyzna miłość. Jakże, gdzie, kiedy to zrobi? Czy nas zdumi, czy będziemy się tego spodziewać? To moment, który z praktycznego perspektywy w większości przypadków nic w aliansu nie modernizuje – nadal jesteśmy wspólnie, dalej wspólnie oganiamy czas, obmyślaliśmy i w przyszłości planujemy zbiorową przyszłość. Ale od teraz wie o tym każdy, kto spojrzy na pierścionek zdobiący naszą rąsię. strona www Od tego momentu wszyściuśko jest bardziej na serio. Wydzielamy się szczęśliwą wiadomością z rodziną, z towarzyszami i odczuwamy się rady. Dumne z tego, że odszukałyśmy kogoś, komu na nas zależy i kogoś, na kim zależy nam. Czy w obliczu tak zasadniczego i wyczekiwanego wyznania główne jest to, w jakich warunkach zaręczyny miały miejsce? Czy była jedynie jedna, skromna róża czy też fantastyczny bukiet kwiatów? Czy miało to miejsce w doborowej restauracji przy lampce wina i krewetkach tudzież w lokalu – w bamboszach i szlafroku. A pierścień? Czy liczy się wielkość głazu i próba złota? Zapominamy o tym w momencie, kiedy słyszymy to jedno czarodziejskie wypytywanie. A ripostę na nie będzie prawdopodobnie najważniejszą decyzją w naszym życiu.